Na pierwszym bloku naszego kursu fotografii kobiecej zawsze zaczynam od tego samego pytania: „Co właściwie chcesz powiedzieć tym zdjęciem?". Dopiero po odpowiedzi przechodzimy do techniki — bo dobór schematu świetlnego to w gruncie rzeczy decyzja emocjonalna, nie techniczna.
Poniżej omawiam cztery schematy, które stosuję najczęściej w fotografii portretowej i aktowej — z konkretnymi wskazówkami, kiedy każdy z nich sprawdza się najlepiej.
1. Światło Rembrandta — dramat i głębia
Nazwa pochodzi od charakterystycznego sposobu, w jaki holenderski malarz kształtował twarze swoich modeli. Rozpoznasz je po małym trójkącie światła na policzku po przeciwnej stronie od źródła światła, otoczonym cieniem.
Jak uzyskać: ustaw źródło światła pod kątem 45 stopni do twarzy i nieco powyżej linii oczu modela. Trójkąt powinien sięgać maksymalnie do kącika ust — jeśli jest większy, światło jest zbyt z boku.
Kiedy stosować: światło Rembrandta świetnie sprawdza się w portretach budujących powagę, tajemniczość lub introspekcję. To mój pierwszy wybór w sesjach portretu intymnego, gdy klientka chce pokazać głębię, a nie tylko urodę.
2. Split lighting — odważny podział
Split light dosłownie dzieli twarz na pół: jedna strona w pełnym świetle, druga w głębokim cieniu. To najbardziej dramatyczny i odważny ze schematów — i dlatego najtrudniejszy do dobrego wykorzystania.
Jak uzyskać: ustaw źródło światła dokładnie z boku modela, na wysokości oczu, tak aby linia podziału przebiegała przez sam środek nosa.
Kiedy stosować: split light to mój wybór, gdy klientka chce pokazać siłę, determinację, czasem nawet pewną surowość. Rzadko stosuję go w pierwszej sesji — wymaga pewności siebie modela, bo nie ma tu miejsca na ukrycie się.
Split light to schemat, który albo działa znakomicie, albo wcale. Nie ma w nim półśrodków — to jego siła i jednocześnie pułapka. Leszek Kodan, fotograf i foto coach
3. Butterfly lighting — elegancja i symetria
Nazwa pochodzi od charakterystycznego, motylkowego cienia pod nosem, powstającego, gdy światło pada dokładnie z przodu i z góry. To klasyczny schemat hollywoodzkich portretów glamour z lat 30. i 40.
Jak uzyskać: umieść źródło światła centralnie nad obiektywem, skierowane lekko w dół, na wysokości około 30-45 stopni powyżej linii oczu.
Kiedy stosować: butterfly lighting podkreśla symetrię twarzy i wygładza rysy, dlatego często sięgam po niego w sesjach buduarowych i buduaru ślubnego — gdzie zależy nam na eleganckim, klasycznym efekcie glamour.
Butterfly lighting podkreśla wysokie kości policzkowe, ale potrafi też uwydatnić cienie pod oczami — warto delikatnie rozjaśnić tę okolicę reflektorem umieszczonym poniżej twarzy modela.
4. Loop lighting — uniwersalny wybór
Loop light to najbardziej uniwersalny i wybaczający schemat — dlatego to właśnie od niego zaczynam pracę z każdą nową grupą na kursie. Charakteryzuje go mały, okrągły cień od nosa, opadający w stronę kącika ust, ale niełączący się z cieniem policzka.
Jak uzyskać: ustaw źródło światła nieco wyżej i bardziej z boku niż przy butterfly lighting — mniej więcej 30-45 stopni od osi obiektywu.
Kiedy stosować: loop lighting sprawdza się niemal zawsze. To bezpieczny, elegancki wybór dla większości typów twarzy i większości sytuacji — naturalny punkt wyjścia, zanim zdecydujesz się na coś bardziej dramatycznego.
Czy te schematy działają tylko ze światłem studyjnym?
Absolutnie nie — i to jedna z pierwszych rzeczy, które pokazuję na kursie. Wszystkie cztery schematy można odtworzyć przy zwykłym oknie. Wystarczy odpowiednio ustawić model względem źródła światła i ewentualnie wykorzystać biały reflektor (może być zwykły karton) do delikatnego dopełnienia cieni.
Na naszym jednodniowym kursie pierwszy blok poświęcony jest właśnie pracy ze światłem naturalnym — uczymy się czytać, jak pada światło z okna o różnych porach dnia, zanim w ogóle dotkniemy lampy studyjnej.
Który schemat wybrać na początek?
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z portretem, zacznij od loop lighting — jest najbardziej przewidywalny i pasuje do większości twarzy. Gdy poczujesz się pewniej, eksperymentuj z butterfly (dla efektu glamour) i Rembrandtem (dla głębi i dramatyzmu). Split lighting zostaw na koniec — to schemat dla osób, które już rozumieją, jak światło wpływa na emocje w kadrze.